Oto najnowsze zdjęcia w serwisie. Przewijaj w dół, aby obejrzeć kolejne.
Ostatnio dodane zdjęcia
99 lat temu, 17 marca 1918 roku, urodził się znamienity obywatel Ostrzeszowa, Tadeusz Pacanowski, z tej okazji Panu Tadeuszowi życzymu 200 lat!. Przedszkole ochronka, 1925 r. siedzą od lewej: NN, Barbara Dirska stoją: Bogdan Olszanowski, Mieczysława Dirska, NN, TADEUSZ PACANOWSKI. góra: Wiesława i Janusz Kurzyca, Stefan Pacanowski Zdj. z archiwum Pana Tadeusza.
- 1 - List Janka z obozu, opublikowany w Gazecie Ostrzeszowskiej w lipcu 1930 roku. Drogi tatusiu ! Muszę Ci dziś, Tatusiu, o naszym obozie coś napisać. Jak Tatusiu wiesz, obóz urządziła I Drużyna Harcerska im. Tadeusza Kościuszki przy Państw. Seminarium Nauczycielskim pod nazwą Kursu dla zastępowych. Mieszkamy w lesie przy leśniczówce Popielarze przynależnej do Skorzęcina, w powiecie gnieźnińskim. Obóz nasz jest rozłożony na pięknej polanie wśród dębowego i sosnowego lasu, na małem wzgórzu. Po jednej i drugiej stronie mamy dwa duże jeziora. Z jednej jest Skorzęcińskie, jakie 8 km długie i 2 szerokie a z drugiej strony Białe, mniejsze. Jest nas tu 33 uczestników, wtem 15 z I drużyny seminaryjnej, 1 z II drużyny przy szkole powszechnej, 14 z III drużyny gimnazjalnej i 1 z pozaszkolnej, świeżo założonej. A prawda, jest jeszcze 2 harcerzy Polaków z Łotwy, których tu gościmy. Mieszkamy w namiocie dużym, a komenda w mniejszym.
- 2 - Żyjemy bardzo wesoło. Wstajemy o 6-3o rano, Oboźny, (po Komendancie i Zastępcy komendanta najważniejsza figura w obozie), przychodzi do namiotu-woła "pobudka, pobudka wstać!" i już wszyscy musimy być na nogach. Za 5 minut gwizdek na gimnastykę. Wszyscy pędzą na wyścigi na miejsce zbiórki. Jesteśmy bowiem podzieleni na 4 zastępy, które prowadzą zastępowi i walczymy o pierwszwństwo zastępów. Tak więc mamy zastęp dużych Łosi, Orłów sprytnych, nikomu niedających się Czajek i najmniejszych Żab, do których i ja należę. Po gimnastyce idziemy myć się w jezioro, gdzie znowu oboźny, lub zastępowy służbowy pilnują, żebyśmy się umyli do pasa. Potem jest śniadanie (kakao i posmarowany chleb) na które, pod wpływem gimnastyki i świeżego powietrza, wszyscy sobie zęby ostrzą. Chociaż nie wszyscy, bo mamy kilku takich, którzy grymaszą. Z nimi ma komenda większy kłopot, niż z tymi, którzy za dużo jedzą (rekord: 11 skibek), gdyż chce ich rodzicom przywieżć okrągłych jak piłki.
-4- Ubieramy się w służbowy mundurek, pas i czapkę, zapinamy wszystkie guziki, które są do zapięcia i na gwizdek druha oboźnego stajemy w dwuszeregu. Nasz zastęp Żab stoi zawsze na końcu, więc się na zbiórkę tak bardzo nie śpieszę. Jak się spóźnię to druh Oboźny zaraz na mnie krzyczy. Oboźny to wogóle taki, który w każdą dziurę swój nos wetknie, a jak znajdzie troszkę papieru, czy śmieci, to zaraz cały zastęp na rozportartym kocu musi go (papierek, nie obożnego) wynosić do śmietnika. W czasie raportu druh Komendant rozprawia się z tymi, którzy w ciągu dnia coś zbroili, a więc z takimi, co to bez pozwolenia poszli na "świnki" (na ryby), nie usłuchali rozkazu itp.
-5- Po kolacji idziemy do ogniska. Jest to zakończenie całodziennej pracy w obozie. Druh Komendant gawędzi o różnych rzeczach, tylko ja czasem nie mogę wytrzymać i trochę się zdrzemnę. Wszyscy śpiewamy różne wesołe i zadumane piosenki. Na końcu, przy dogasającym ognisku coraz ciszej, ciszej nucimy śliczną modlitwę harcerską. "Idzie noc, słońce już zeszło z gór,zeszło z pól, zeszło z mórz. W cichą noc, zaśnij już, Bóg jest tuż" Potem mówimy modlitwę, żegnamy sztandar i idziemy spać o 10-oo.
-6- Tak wygląda dzień w obozie. Dotychczas pogoda nam dość sprzyjała, ale teraz, gdy mamy wyjeżdzać, niebo się rozpłakało z żalu po nas i czasem gdy śpimy, jakaś kropelka deszczu nam na nos padnie. Wyjeżdzamy stąd w środę rano i po zwiedzeniu Gniezna, wieczorem o 8-oo jesteśmy w Ostrzeszowie. Przyjdz więc Tatusiu i Mamuś też, w środę wieczorem na dworzec, bo choć dużo rzeczy pogubiłem to jednak tego co zostało sam nieuniósłbym. CZUWAJ ! Wasz Janek Gazeta Ostrzeszowska dnia 30-go lipca 1930r. Zdjęcia ze zbiorów Włodzimierza Śliwińskiego